Przepalony kadr czyli co zrobić kiedy jesteśmy (za bardzo) oświeceni

Przepalony kadr to ból każdego filmowca (i fotografa też). Trochę jak przesterowane audio (zobacz wpis). Po prostu czasem się zdarza. Jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze potrafimy wszystkiego dopilnować. Są jednak sposoby, które mogą nas wspomóc przed wypalonym bielą obrazem. Warto je poznać.
Zebra pattern (Sony)

Bez tego nie wyobrażam sobie filmowania. Zwłaszcza, że mój ekran w kamerze to taki mały kłamczuch (właściciele Sony wiedzą o co chodzi).

Zebra pattern to nic innego jak biało-czarne paski na wyświetlaczu informujące, która część kadru uległa pokusie wybielenia. Narzędzie działa w czasie rzeczywistym więc możemy skorygować ustawienia na bieżąco. Jeśli nie posiadacie zebry w aparacie, to przy następnej zmianie sprzętu polecam sprawdzić czy producent się o nią postarał.

Zebra pattern warto mieć włączoną bez przerwy. Przepalenie kadru to przecież nie tylko niebo, słońce czy żarówka. To także odbicie światła w szybie, czy na przedmiotach. Warto się temu przyglądać zanim naciśniemy przycisk RECORD.

Histogram

To narzędzie powinniśmy znać jak tabliczkę mnożenia. Bez tego ciężko ciężko robić postępy. Histogram to wykres zazwyczaj w dolnej części ekranu informujący nas o jasności i intensywności obrazu. Z niego możemy odczytać co jest naświetlone za bardzo, a co nie bardzo. Histogram pojawia się także w programach do obróbki. Nie bagatelizuj go. Opracowane przez producenta algorytmy naprawdę ratują skórę.

Ziarno

Ziarno (po ang. grain) pojawia się nam na pliku foto/video, kiedy kadr jest niedoświetlony. Jego wielkość zależy oczywiście od aparatu oraz obiektywu. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że moim zdaniem lepiej mieć kadr ziarnisty niż przepalony. Innymi słowy – lepiej za mało niż za dużo. Kadr niedoświetlony też ma swoje uroki choć przyjęło się, że filmowcy wzajemnie obrzucają się błotem widząc w swoich ujęciach ziarno. Ale to i tak lepsze niż bijące po oczach światło.

Ratowanie w post produkcji

Jak napisałem na początku, wypalone video po prostu się zdarza. Czasem zauważamy je dopiero, kiedy umieścimy pliki w programie do montażu. Pamiętaj jednak, że nie wszystko stracone. Część plików jest możliwa do uratowania, zwłaszcza, że suwaków z kolorami, kontrastem itd. jest całkiem sporo. Nie bój się eksperymentować, ale też nie popadaj w skrajny „artyzm”. Jeżeli coś Ci przeszkadza po wielu poprawkach kolorystycznych, to prawdopodobnie będzie też przeszkadzać innym.

W sprawie pomocy oprócz internetu polecam telefon do przyjaciela. Niekoniecznie filmowca. Zadzwoń do fotografa. Wielu z nich doskonale zna ból przepalonego zdjęcia. Z pewnością więc będą wiedzieli co zrobić przy wypalonym nagraniu video.

Rafał Muskała

Wpis powstał w ramach prowadzonego blogu filmowego Studio M. Więcej na rafalmuskalafilm.pl