B-roll. Piękne w brzmieniu angielskie/amerykańskie słowo, które po polsku zostało w okropny sposób przetłumaczone jako “przebitki bez dźwięku”. Mimo beznadziejnego polskiego odpowiednika warto wiedzieć czym jest b-roll i dlaczego w produkcji video jest on niezwykle ważny.
B-roll w przeciwnieństwie do A-roll to ujęcia, które kręcimy, aby „przykryć” wypowiedzi rozmówców lub lektora. Dzięki nim widz może się dowiedzieć o co w naszym filmie chodzi. W materiale dziennikarskim b-roll nagrywa przed lub po nagraniu rozmówcy. W filmie nagrywanie b-roll trwa znacznie dłużej. Czasem lata. Dlatego zanim weźmiesz kamerę do ręki, warto poznać kilka wskazówek.
Po pierwsze
B-roll nigdy za mało. Jeżeli jesteś w terenie i myślisz, że wyczerpałeś/aś już limit swoich kreatywnych możliwości to podczas montażu zauważysz, że przydałoby się coś jeszcze. Dlatego kręć, filmuj, nagrywaj. A jak skończy się karta lub bateria to wymień na następną i filmuj dalej.
Po drugie
Sposoby. B-roll to ujęcia ze statywu, gimbala, z ręki, dron, telefon komórkowy czy inne sposoby nagrywania. Nie bój się mieszać stylów. Nie bój się ruchu. Statyczne ujęcia, które „na siłę” mają przykryć dźwięk rozmówcy to nic specjalnego. Dlatego bądź w ruchu. Polecam szczególnie kamerę z ręki. Jesteś wtedy mobilny i szybko jesteś w stanie nagrać to co jest akurat potrzebne. Więcej pod tym linkiem.
Ważne, aby się nie spieszyć. Zwłaszcza jeżeli jest czas na nagranie i montaż. Wykorzystaj go. Zarówno na jedno jak i drugie. Jeżeli jest taka potrzeba odejdź na jakiś czas od swojego projektu. Nie dotykaj kamery czy komputera. Wróć ze świeżą głową. To naprawdę pomaga. Pamiętaj, że pośpiech będzie widać. A w skończonym filmie nie powinno się już majsterkować.
Po trzecie
Dźwięk. Mimo, że b-roll to „przebitki bez dźwięku” nic nie stoi na przeszkodzie, aby nagrywać je z dźwiękiem. Wystarczy mikrofon wbudowany w kamerę. Chodzi o przeniesienie widza w krainę w której jest kręcona dana scena. I tak przykładowo – kręcąc film o… drwalach (czemu nie) warto mieć na kamerze dźwięk ścinanego drzewa, stukającej siekiery, łamiących się gałęzi czy szum lasu. To wszystko będzie dodatkiem do wypowiedzi bohaterów i spowoduje, że widz będzie częścią akcji.
Warto to mieć na uwadze również przy ujęciach z drona, które jak wiadomo nagrywają jedynie obraz. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w post produkcji dodać do ujęcia dźwięk. Pamiętajmy jednak, aby dodany szum fal nie zakłócał tego co ma do powiedzenia bohater.
Po czwarte
Zobacz jak to robią inni. To nie kradzież. To inspiracja. Filmowcy lubią dzielić się swoimi technikami. Z internetu dowiesz się co wziąć w teren, na co zwrócić uwagę tak, żeby podczas montażu było choć trochę mniej pracy.
Polecam youtubera o imieniu Peter McKinnon – Kanadyjczyka wspominałem już w blogu kilkakrotnie. To człowiek inspiracja. Peter w swoim portfolio ma kilka filmów w których tłumaczy magię b-roll. Trzeba przyznać, że robi to naprawdę dobrze.
Po piąte
Nie wyrzucaj. Założę się, że wykorzystasz w swoim filmie sto procent nagranego b-roll. Skrawki zostaną. Polecam odłożyć je w bezpieczne miejsce komputera. Najlepiej dobrze opisać pliki i foldery. Z pewnością się przydadzą. Nawet jeśli zmienisz kamerę i będziesz wymagał od swoich ujęć lepszej rozdzielczości. Lepiej coś mieć niż nie mieć nic. Dlatego nagrywając coś ważnego polecam nagrać kilka lub nawet kilkanaście różnych ujęć. W imię przyszłości.
Rafał Muskała
Wpis powstał w ramach prowadzonego bloga Studio M. Więcej na rafalmuskalafilm.pl